Wielka Brytania, Londyn, wrzesień 2012r.
To niewiarygodne, jak szybko mija czas. Kilka kolejnych dni, które Alice spędzała na zmianę z Malikiem i Harrym, uleciało w mgnieniu oka. Nadszedł czas, by wziąć w rękę walizkę, zostawić wszystko w tyle i zacząć na czysto, pracując na nowe konto.
W dniu wyjazdu przyjaciółki zapakowały swoje bagaże do czarnego Range Rovera Louisa i zajęły miejsca wraz z właścicielem pojazdu i Harrym, reszta była już na miejscu. Przez kilkanaście minut nikt się nie odzywał. Dziewczyny musiały oswoić się do końca z myślą, że pozostawiają swoje rodzinne miasto i prędko do niego nie wrócą.
- W imieniu reszty chłopaków... - zaczął niepewnie Harry. Przyjaciółki spojrzały na niego z zaciekawieniem, więc kontynuował. - Chcielibyśmy zaproponować, byście zamieszkały z nami w apartamencie. - skończył, a Natasha zakrztusiła się sokiem, który piła prosto z kartonika, przy okazji wypluwając zawartość ust na siostrę.
- Co powiedziałeś? - zapytała zdezorientowana Katie wycierając chusteczką mokrą sukienkę. - Przecież mamy wynajęte mieszkanie, jest już nawet opłacone.
- Mogłaby je odkupić Danielle. Mogłaby zamieszkać u nas, ale macie mieszkanie w centrum, a ona musi mieszkać w jego pobliżu, na każde zawołanie musi pojawić się na próbie. - przekonywał tym razem Louis, patrząc na płeć piękną wzrokiem zbitego szczeniaczka.
Zapanowała cisza, nikt już więcej się nie odzywał. Po kilkunastominutowej jeździe pasażerki usnęły. Można było domyślić się, że stresują się przed zmianą miejsca zamieszkania. Żadna z nich nie przespała minionej nocy z powodu nerwów, które nimi władały.
- Ał. - jęknęła cicho Katie. - Ał. - znowu. - Louis, do cholery, przestaniesz mnie szczypać po tyłku!? - wrzasnęła uderzając gwałtownie rękę Tomlinsona znajdującą się niebezpiecznie blisko jej pośladków.
- Mała, nie bulwersuj się, zoba... - mówił Tommo pokazując coś palcem, ale przerwał wypowiedź, gdy zobaczył wzrok, jakim w tej chwili obdarzyła go Kat.- Mała to jest twoja...- urwała patrząc w kierunku, który wcześniej wskazywał straszy chłopak.
Zaspana nie zauważyła, że ściemniło się, a obok niej siedziała Alice przyklejona do szyby, za którą czuwał uśpiony Londyn. Z zewnątrz mrugały kolorowe światła odbijające się w oczach pozostałych pasażerów samochodu. Każde miasto powinno mieć aurę, swój własny, odpowiedni i oryginalny klimat, a Londyn niezaprzeczalnie posiadał wszystkie te cechy.
Przez kolejne kilkanaście minut jazdy mijali budynki, których kolorowe szyldy rzucały świetliste plamy na tle ciemności. W końcu zaczęli zagłębiać się w niezakłócony niczym mrok. Po równych 15 minutach wjechali na podjazd dużego apartamentu oświetlonego dziesiątkami lampek. Dziewczyny ciężko wygramoliły się z samochodu wpatrując w duży budynek. Harry jak poparzony wręcz wypadł z auta i pobiegł w kierunku dwuskrzydłowych drzwi nie zwracając na nikogo uwagi. Przyjaciółki popatrzyły na Tomlinsona pytającym wzrokiem.
- Odkąd tylko wjechaliśmy do Londynu jakoś dziwnie się zachowywał, cały czas się wiercił, mówił coś o zbyt dużej ilości wody, no wiecie.. - wytłumaczył chłopak śmiejąc się. Podszedł do drzwi, otworzył je i gestem wskazał dziewczynom, by weszły do środka. - Zapraszam w nasze skromne progi.
- Rzeczywiście skromne. - parsknęła Alice nadal niezbyt przyjaźnie nastawiona do przyjaciół Loczka.
W środku panował niezmącony niczym porządek. Można by nawet powiedzieć, że apartament był wręcz sterylny. Nastolatki stały w salonie niczym słupy stoli, rozglądając się po bokach jakby bały się chociażby oddychać.
- Reszta przyjedzie pewnie za kilka chwil, pojechali odebrać Nialla z lotniska. - zapewnił Harry wychodząc z pomieszczenia obok, zapewne była to toaleta. Reszta zaśmiała się widząc znaczną ulgę na twarzy zielonookiego.Tomlinson zaprowadził dziewczyny do ich tymczasowych pokoi i pozostawił je, by rozgościły się. Każda z osobna nie miała ochoty już schodzić na dół. Były wykończone podróżą, więc przebrały się w wygodniejsze ubrania i wycieńczone popadały na łóżka. Alice długo nie mogła zasnąć, za odsłoniętym oknem widać było księżyc, który akurat był w pełni. Dziewczyna kochała ten widok, mimo, ze nigdy nie dawał jej spokojnie zasnąć. Teraz nagle wszystko miało się diametralnie zmienić. Niezbyt pocieszało ją życie z nastoletnimi gwiazdami, ale każda szansa na nowy początek jest dobra. Ostatnim, co dziewczyna zobaczyła tego wieczora, to światła samochodu, który wjechał na posesję, odbijające się w jej oknie. Zasnęła.
Alice lekko przekręciła się z boku na plecy. Uchyliła zaspane powieki, po czym zerwała się z łóżka, rozglądając się ze strachem po pomieszczeniu, w którym się znajdowała. Dopiero po kilku głębszych wdechach przypomniał jej się wczorajszy dzień. Otworzyła najbliższe drzwi. Korytarz. W takim razie, dokąd prowadzą drugie? Otworzyła je, a przed nią rozciągała się dość pokaźnych wymiarów łazienka. Dziewczyna wyjęła z walizki ubrania i poszła wziąć prysznic. Gdy była już w samej bieliźnie usłyszała szum wody z prysznica dobiegający zza ściany. Po chwili szumowi zawtórował głos osoby śpiewającej jedną z najnowszych piosenek Justina Biebera. Parsknęła ironicznym śmiechem. Był to głos najwyraźniej któregoś z chłopców, lecz nastolatce wydawał się inny, delikatny, ale zaraz stanowczy. Niezaprzeczalnie chłopak stojący za ścianą miał niesamowity talent, niesamowitą barwę głosu. Dziewczyna po orzeźwiającym prysznicu ubrała się w przygotowane ubrania, włosy związała w wysokiego kucyka, zrobiła delikatny, naturalny makijaż i postanowiła dołączyć do reszty mieszkańców. Schodząc ze schodów patrzyła pod nogi, by nie spaść ze stromych stopni. Jednak to nie powstrzymało jej przed upadkiem. Już u podnóża zejścia uderzyła w kogoś o parę centymetrów wyższego od niej samej. Otwierała już usta, by zwyzywać winowajce wypadku, ale kiedy dostrzegła kto to, głos uwiązł jej w gardle. Podniosła się sama, ignorując rękę, którą wyciągnął do niej chłopak. Spojrzała w stronę jadalni, w której przy stole siedzieli pozostali, pokręciła głową z niedowierzaniem i wbiegła z powrotem na schody. Zatrzasnęła za sobą drzwi i oparła się o nie plecami. W tej chwili jej myśli błądziły między pretensjami do reszty, a do siebie samej. Czemu nie pokazali jej choćby jakiegoś zdjęcia Nialla? Czemu ona sama nie sprawdziła jak on wygląda? Po powrocie z Paryża miała nadzieję, wręcz obiecała sobie, że zapomni o chłopaku o niebieskich tęczówkach, że przestanie się uciekać do ich widoku w każdej, choć minimalnej chwili zwątpienia. Ale czy teraz się uda?








.jpg)




