sobota, 10 listopada 2012

01.O rozdrapywaniu ran.


Życie pisze nam zawiłe scenariusze, ale to zawsze my mamy główną rolę i decydujemy jak spektakl zostanie zagrany. Przez cały czas popełniamy błędy, ale każdy z nich czegoś nas uczy. Nie przechodzić na czerwonym świetle, nie kłamać, nie wyśmiewać. A przede wszystkim nie ufać komuś, kto prędzej, czy później może nas skrzywdzić. 

Czerwiec 2007r., Holmes Chapel, Wielka Brytania

Cała historia zaczyna się, gdy wszyscy mamy nieco ponad 10 lat. Czwórka nierozłącznych przyjaciół. Całe dnie spędzamy w parku na beztroskich zabawach. Harry, chłopiec o ciemnych, kręconych włosach, lśniących, zielonych oczach i słodkim, choć figlarnym uśmiechu. Pochodzący z dobrej, bogatej i szanowanej rodziny. Katie, krwistoczerwone włosy, czekoladowe oczy. Od dziecka miała pozwolone na wszystko, ale mimo tego nigdy nie zachowywała się jak rozwydrzony bachor. Jej siostra Natasha zawsze była dla nas podporą. Pomagała, gdy rodzice nie mieli w grafiku czasu na uczucia. I ja. Ciemne włosy, błękitne tęczówki. Od urodzenia byłam wychowywana przez surową ciocię. Praktycznie nie mieliśmy ze sobą nic wspólnego, ale teoretycznie byliśmy tacy sami. Mieliśmy swój własny, wyimaginowany świat. Wtedy jeszcze myśleliśmy, że nikt, ani nic nie jest w stanie nas rozdzielić. Cóż, nic bardziej mylnego.

Lipiec 2010r., Londyn, Wielka Brytania

Wszyscy powoli dorastamy. Imprezy, alkohol, ale nadal trzymamy się razem. Wyjeżdżamy na wakacje do ciotki Harry'ego. Patrząc na to z perspektywy czasu wydaje mi się, a nawet jestem tego pewna. Nie powinnyśmy iść z nim na ten casting. Gdyby nie ten pomysł, może i umieralibyśmy z nudów w staroświeckim domu pani Styles, ale pewnie nadal bylibyśmy razem. Poznajemy 4 chłopaków. Od samego początku jakoś mnie do siebie nie przekonali. Natomiast Harry był w nich ślepo zapatrzony. Potem już wszystko toczy się szybko, a może nawet za szybko. To, co dla niego było szczęściem, stało się naszym przekleństwem. Próby, lekcje śpiewu, kolejne etapy konkursu, aż w końcu kontrakt. Wtedy było już za późno na jakikolwiek protest. Dotychczasowa przyjacielska sielanka kończy się z dniem, gdy Harry Edward Styles wraz z 4 swoich nowych, lepszych przyjaciół wyrusza w trasę koncertową, tym samym ostatecznie zrywając kontakt ze mną, Katie i Natashą.

Sierpień 2012r., Holmes Chapel, Wielka Brytania

Siedziałam przy biurku malując paznokcie. Z radia, które stało obok dobiegały kojące dźwięki. Do czasu, aż odezwał się spiker: "A teraz panie i panowie! W swojej nowej piosence, Little Things, najpopularniejszy boyband świata ! One Direction!". Westchnęłam głośno. Wszystkie wspomnienia wróciły. Wrażliwość wzięła górę nad rozsądkiem, a z moich oczu popłynęły łzy. Otarłam je pospiesznie. Już dawno obiecałam sobie, że nie będę płakać. Nigdy, przez nikogo. A tym bardziej przez kogoś, kto po prostu nie był wart mojej przyjaźni. Wstałam od biurka wyjmując z szuflady paczkę papierosów i granatową zapalniczkę. Od ponad 2 lat nałóg był jedyną ucieczką od wspomnień. Wyszłam na balkon, było już ciemno. Ostrożnie odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się mocno czekając aż nikotyna wypełni moje płuca i uspokoi rozszalałe zmysły. To nie tak, ze to lubiłam. Było wprost odwrotnie, nienawidziłam swojego nałogu. Po prostu to dawało mi spokój, jakby wszelkie złe wspomnienia i zbędne emocje opuszczały mój organizm wraz z ostatnim wydechem trującego dymu. Zagasiłam niedopałek na parapecie i rzuciłam na ziemię. Mimo, że było strasznie zimno, a ja miałam na sobie tylko spodenki i luźną koszulkę, postanowiłam tam zostać.

Sama nie wiedziałam, czy winić za to wszystko Harry'ego, tamtych chłopaków, czy może samą siebie. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że nawet nie znam imion nowych przyjaciół Stylesa, żadnej ich piosenki, nic. Zawsze, gdy tylko o nich słyszałam, robiłam wszystko, by tylko od tego uciec. Na początku myślałam, że siostry przeżyją to gorzej, ale po nich to wszystko po prostu spłynęło. Stwierdziły, że tak musiało być i żyły dalej. Może i dobrze? Tym razem to ja byłam tą, która bezsensownie rozdrapywała rany. To ja nigdy nie umiałam do końca zapomnieć.

 Drżącą z zimna i zdenerwowania dłonią otarłam kolejną falę łez. Ciężko jest patrzeć jak odchodzi ktoś, kto znaczył dla nas tak wiele. Jak z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie odsuwamy. Jak zamiast smsa na dzień dobry wita nas budzik, którego tak bardzo nie znosimy. Ciężko jest żyć ze świadomością, że już nie jesteśmy dla siebie dostatecznie ważni. Nie rozmawiamy do późna jak kiedyś. Stajemy się dla siebie coraz bardziej obcy, już się nie znamy, a pamiątką po naszej znajomości są tylko wspomnienia, których tak trudno jest się pozbyć.

Tak cholernie przykro jest patrzeć jak ludzie zmieniają się pod wpływem innych i gubią to ciepło, którym kiedyś emanowali. Teraz Harry zdawał się być równie sztuczny, jak ludzie, przed którymi kiedyś sami się wystrzegaliśmy.  Kolejny podmuch lodowatego wiatru zmusił mnie do powrotu do pokoju. Położyłam się na łóżku i szczelnie opatuliłam kołdrą swoje przemarznięte ciało.

I jeśli on jeszcze kiedykolwiek za mną zatęskni, niech pamięta, że to on odsunął mnie na bok. Zacisnęłam mocno powieki, byleby tylko uciec od bolesnych wspomnień. Ile jeszcze razy zasnę z tą myślą, że nie tak miało być?





6 komentarzy:

  1. Boże *O* On jest... jest po prostu idealny! Mówię szczerze jest idealny i oczywiście nie mogę doczekać się następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pytań. Zazdroszczę ci talentu i nie upieraj się, że go nie masz bo masz. Pamiętam jak mówiłaś że nic nie pisałaś nigdy szczególnie a tu bez ćwiczenia tego wychodzi ci to niesamowicie *O*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka popieram twą cudną przemowę

      Usuń
  3. DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAALEJ :C I ODDAJ MI SWÓJ TALENT!

    OdpowiedzUsuń
  4. supeeer! http://imaginy-julii-pacewicz.blogspot.com/ zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. I że ty nie umiesz pisać -.- BREDNIE! Właśnie, oddaj mi swój talent! ZAMIEŃ SIĘ, cokolwiek... ;o

    OdpowiedzUsuń